wtorek, 25 sierpnia 2015

Rozdział 13



Witajcie w drugiej części Serca Ciemności ! :) 
Postanowiłam ,że nadam jej osobny tytuł ...
Daughter of Darkness<~~ co myślicie ? ^^ 
Macie tu też , mały wstęp do opowiadania

Zawieszona między Piekłem a Niebem
 Pochłonięta przez ciemność , 
Wychowana przez światłość 
Narodzona z płomieni 
Przeznaczona jemu 

A i zanim zapomnę , postanowiłam umieścić na blogu ankietę
dotyczącą  .. tak w sumie to was :)   
Jeżeli czytacie regularnie  mojego bloga <i się wam podoba > głosujecie na tak jeżeli jest na odwrót przeczytaliście i no cóż .. nie spodobało wam się glosujcie na nie  .
W ankiecie mogą brać udział wszyscy , nawet ci niezalogowanie więc 
byłabym wdzięczna <bardzo ! :)> za głosy :)) 

Miłego *^*

ZEMSTA

-Mocniej -Krzyknął -Jesteś aż tak słaba ? To co teraz robisz jest żałosne !
A może myślisz że ktoś ci pomoże ? - Zakpił
-Nie !-Wrzasnęłam
-Więc postaraj się bardziej
Z całej siły uderzyłam w swojego "przeciwnika" na co on się delikatnie uśmiechnął  .
-Lepiej Tay- Mruknął , a moje serce minimalnie przyspieszyło , szybko jednak przywołałam się do porządku. Otarłam pot z czoła i z westchnieniem zamknęłam oczy .
-Dziesięć minut przerwy  - Wyszeptał i nie musiałam otwierać oczu by wiedzieć  ,że wyszedł z sali .
Bezsilnie aczkolwiek z ulgą opadłam na podłogę , całe moje ciało było obolałe , pokryte siniakami ,
których nabawiłam się na treningach z Leo , a jednak tylko dzięki temu jeszcze jakoś funkcjonowałam .
Ból przypominał mi ,że żyje ../
Przed oczami stanął mi obraz , który od miesiąca próbuję wymazać , bezskutecznie jak widać .
Obraz który zmienił całe moje życie , zacisnęłam pięści .
Scena w której Micheal , mój brat , który był moją pierwszą miłością , zostaje zabity przez Ashtona ,
Który jak się okazało jest diabłem -dosłownie .
Jeszcze mocniej zacisnęłam pięści i przypomniałam sobie wszytko od początku.

~~~~ Retrospekcja ~~~~

Siedziałam skulona w kącie swojego łóżka , opatulała mnie kołdra ,
która była mokra zapewne od moich łez.
Było  mi straszliwie  zimno , pewnie przez to ,
że okno było otwarte i wpływało przez nie zimne jesienne powietrze .
Już kilkakrotnie słyszałam pukanie do drzwi , jednak całkowicie je zignorowałam .
Ciche , delikatne głosy zza drzwi po jakimś czasie ucichły a ja pogrążyłam się w ciszy ,
którą zakłócał jedynie mój cichy szloch .
"Czas leczy rany " Bzdura -pomyślałam .
Z każdą minutą czułam się coraz gorzej i gorzej .
Myśl ,że Micheal'a już nie ma była taka nierealna a jednocześnie brutalnie prawdziwa .
Straciłam swojego brata i to w momencie w którym wreszcie się nim stał .
Łzy zagłuszyły moje dalsze myśli , pozostało tylko jedno pojedyncze zdanie .
"Miki nie żyję "

***

Nie wiem ile czasu minęło od śmierci mojego brata .
Dzień  , tydzień ? miesiąc ?
Nie wiem .
Dla mnie upłynęła co najmniej wieczność .
Sądzę ,że dla moich rodziców , a właściwie dla moich udawanych rodziców , bo okazało się ,że tak naprawdę nimi nie są , czas płynął równie wolno jak mi .
A jednak ojciec próbował mnie jakoś pocieszyć , matka wyjechała , nie wiem dokąd i na ile ..
zresztą nie obchodzi mnie to , teraz liczy się tylko ..
nie dokończyłam , bo nie wiedziałam jak .
Co się teraz liczy ? ... zapanowała cisza .
Nie znałam odpowiedzi , po moim policzku spłynęła pojedyncza łza .
-Miki - szepnęłam patrząc na betonowy grób stojący przede mną .
-Co się teraz liczy ? - Powtórzyłam na głos , jednak odpowiedziała mi głucha cisza ...

***
Siedziałam na ławce w parku , wpatrując się w zachmurzone niebo .
Dzisiaj mijały dwa tygodnie od śmierci mojego brata .
Moje uczucia diametralnie zmieniły się od tych które miałam zaledwie tydzień temu .
Tak  jak wtedy czułam rozdzierający mnie od środka smutek , teraz nie czułam nic .
Większość dni spędzałam  w parku , bezsensownie wpatrując się w niebo .
Od jakiegoś czasu zauważyłam ,że pewien nieznajomy , który kilka dni temu siedział oddalony ode mnie o kilka metrów , wczoraj siedział na ławce obok , a dzisiaj usadowił się koło mnie .
-Zimno -To jedno słowo padło z jego ust gdy przyszedł a potem zapanowała cisza .
Było zimno ? Hmm .. może . Nie wiem , ja nic nie czułam ..
-Wiesz .. -Zaczął , jednak ja uparcie wpatrywałam się w niebo ,  nie mogąc się powstrzymać kątem oka na niego spojrzałam i ku mojemu zaskoczeniu
mówiąc nie odrywał wzroku od chmur przesuwających się po niebie .
-Ten Ból który teraz czujesz z czasem ustąpi , nie zniknie , ale zmaleje , zapewniam cię . -Mruknął
- Ludzie umierają to  nieuniknione...
-Możliwe -Odezwałam się zgodnie kiwając głową , z wypranym  z emocji głosem .
-Ale nie ci którzy mają dwadzieścia lat i całe życie przed sobą  .
-Tak, to z pewnością okrutne - Powiedział a w jego głosie usłyszałam .. ironię ?
-Zabójca twojego brata powinien ponieść karę - Zniżył swój głos do szeptu .
-Powinnaś zadać mu takie samo cierpienie jak on tobie - Mówił kusząc .
-Myślisz ,że powinnaś się zemścić ? -Zapytał a ja wpatrzona w niebo
nie zauważyłam jego zwycięskiego uśmieszku .
-Tak , powinnam -Powiedziałam na głos , a moim ciałem , zapanowała fala emocji
Gniew i złość , szalały we mnie , a ja nie umiałam ich opanować .
Teraz liczyło się tylko jedno .
Tylko zemsta .

***

Spojrzałam w lustro .
Zaczerwienione od płaczu oczy na wychudzonej twarzy , na której teraz widoczne były kości policzkowe , wydawały się zbyt duże , kiedyś pełne szczęścia teraz pozbawione życia .
Długie włosy , poplątane i odstające na różne sposoby od tak dawna nie czesane .
Chude niczym patyki ręce.
Króciutka bluzka ukazywała wystające z pod niej żebra  , a spodenki jak dotąd dobre teraz zdawały się za duże . Oto czym się stałam .
Byłam cieniem dawnej siebie .
Uśmiechnęłam się po raz pierwszy od tego pamiętnego dnia , jednak w tym uśmiech niebyło choćby cienia wesołości . Zacisnęłam pięści .
Teraz liczyło się tylko jedno .
-Tylko zemsta - Wyszeptałam po raz drugi , a na moją twarz wkradło sie coś na wzór psychicznego uśmiechu , który nie raz widziałam w horrorach .

~~~~ Obecnie ~~~~

Otworzyłam oczy i pokręciłam głową zmęczona .
To właśnie jeden z powodów dlaczego tu jestem .
Po prosiłam swojego ojca by zabrał mnie do świata łowców a tam mnie wyszkolił .
Choć się sprzeciwiał koniec końców się zgodził , a jako zastępstwo za siebie przydzielił mi Leo ,
przyszłego wodza łowców . Nasze pierwsze spotkanie nie było za ciekawe ,  coś na kształt uśmiechu wkradło się na moją twarz , prawie zachichotałam .. prawie .
Do sali wszedł chłopak .
Kiwnął na mnie głową a ja się podniosłam i ruszyłam  w jego stronę , nie czekając na jego znak zaatakowałam go , a on zgrabnie , bez wysiłku go doparł  .
Teraz to jest moje życie .
Chłopak mnie podciął a ja runęłam na podłogę , ciągnąc go za sobą .Wylądował na mnie .
Delikatnie się uśmiechnęłam , jednak mój pierwotny cel pozostał niezmienny .
Liczyła się tylko zemsta


 __________________________
O to jest ! druga część Serce Ciemności ... Co myślicie ?  :)
Początek może trochę nudny ale zapewniam ,że w kolejnych rozdziałach akcja się rozwinie :)
Byłabym wdzięczna za komentarze i zawarte w nich opinię ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz