niedziela, 17 maja 2015

Księżniczka




-Księżniczko !- Usłyszałam ponaglający głos służącej .
Westchnęłam . Wolno podniosłam się z łóżka i stanęłam naprzeciwko lustra  , 
w którym zobaczyłam długowłosą piękną dziewczynę .  
Od dziecka powtarzano mi jak piękna jestem więc przywykłam do tych pustych komplementów .
Moje długie czerwone włosy opadały mi lekko na szczupłe ramiona , pełne malinowe usta i wielkie oczy idealnie kontrastowały z moją jasną karnacją .
Szczupłe kobiece ciało teraz ukryte za jedwabną , biała koszulą ,zdawało się niemal błyszczeć w promieniach słońca . Do pokoju weszły moje pokojówki . Rose, Adel i Emma towarzyszyły mi od dnia moich narodzin . Wszystkie trzy były mi bardzo bliskie , zastępowały mi niemal matkę .
Każda z nich swoje młodzieńcze lata miała już za sobą , jednak pomimo tego emanowały aurą która sprawiała ,że ludzie w ich towarzystwie czuli się komfortowo .
Rose , jest z nich trzech najstarsza . Jej babciny wygląd zawsze wprawia mnie w melancholijny nastrój. Krótkie szare włosy , brązowe oczy i lekka nadwaga z pewnością są jej zaletami , przy niej  czuje się bezpieczna i kochana .Rose , zawsze mnie wspiera i dodaje otuchy i za to wszytko jestem jej dozgonnie wdzięczna  .Adel , jest jej o trzy lata młodszą siostrą , ona natomiast ma trochę dłuższe czarne, związane w kok włosy w których zaczęły widnieć pasma szarości . Ona natomiast była dość surową kobietą,
krzyczała na mnie za każdym razem gdy popełniłam jakikolwiek błąd , i choć wtedy wszystkie uczucia jakimi ją darzyłam były negatywne to teraz  jestem jej bardzo wdzięczna i darzę ja nieograniczoną sympatią .
To dzięki niej nauczyłam się nie popełniać głupich błędów . Nauczyła mnie podstaw dzięki czemu teraz znam wszystkie zasady które obowiązują w świecie arystokracji.
Ostatnią i najmłodszą z pokojówek jest Emma , która ma zaledwie trzydzieści cztery lata .Jest młodą i nazbyt entuzjastyczną kobietą , która dla mnie jest nieocenionym wsparciem , służy mi radą w niemal każdej sytuacji, a do tego potrafi pocieszyć i rozweselić niezależnie okoliczności .
Ma kręcone brąz włosy zielone oczy a do tego jest dość szczupłą osobą . 
W przeciwieństwie do  Rose i Adel które całkowicie poświeciły się królestwu , posiada ona męża .
Jeremy, bo tak ma on na imię jest dość poważnym i surowym typem , jest on dowódcą wojsk w zachodnim skrzydle pałacu , Moim zdaniem idealnie pasuje do Emmy , Ponieważ perfekcyjnie się dopełniają .
Dzięki swojej żonie , Jeremy staje się milszy i bardziej opiekuńczy natomiast Emma staję się poważniejsza i mniej roztargniona . Kiedy są razem zdają się jaśnieć .
Od zawsze marzyłam by spotkać swoją drugą połówkę i się zakochać , jednak te marzenia ulotniły się już w wieku 8 lat , kiedy dopadła mnie szara rzeczywistość , a dokładniej kiedy matka oficjalnie ogłosiła mnie przyszła królową , od tamtego wydarzenia które miało miejsce 10 lat temu , zrozumiałam , że już nigdy nie będę mogła samodzielnie podejmować decyzji dotyczących mojego życia . 
-Księżniczko !- Głos pokojówek wyrwał mnie z ponurych przemyśleń .
Teraz wszystkie trzy stały naprzeciwko mnie .
-Twoja lekcja zaczęła się dziesięć minut -Powiedziała Adel karcąco .
-Do 16 ma panienka lekcje , później musimy przygotować się do bankietu na cześć powrotu pani brata do królestwa - Dodała Emma . Właśnie tak , miałam brata co więcej byliśmy w tym samym wieku !
Ceaser , bo tak miał na imię chłopak , był urodzonym przywódcą .
Od początku był zarówno ulubieńcem matki jak i ludu .
Nie przeszkadzało mi to ponieważ to on skupiał na sobie całą uwagę a ja pozostawałam w jego cieniu , dzięki czemu mogłam prowadzić normalny a może raczej choć trochę normalniejszy tryb życia niż on .
Gdy byliśmy mali byliśmy ze sobą bardzo blisko .
Ceaser , zawsze się o mnie troszczył i mnie chronił , był moim bohaterem .
Jednak nasze wspólne chwilę szybko się skończyły .
On już jako sześciolatek dostąpił zaszczytu udziału w bankiecie .
A ponieważ dobrze się spisał , został zaproszony na kolejny i jeszcze jeden.
I tak właśnie to wszytko się rozpoczęło .  Chłopak coraz więcej czasu spędzał na wyjazdach , na nauce i balach i już w wieku 10 lat doszło do tego ,że zupełnie straciliśmy kontakt pomimo tego ,że mieszkam na zamku już od dobrych trzech lat go nie widziałam . 
I właśnie dzisiaj ma swój wielki powrót .
Nie chciałam tego przyznać , ale byłam strasznie podekscytowana , możliwością spotkania się z bratem .
-Panienko ! - Usłyszałam ponaglający głos Rose 
- Gdyby pani matka się dowiedziała byłaby niezadowolona .. - ciągnęła
-Tak , wiem Rose - Wtrąciłam na co ona lekko się skłoniła .
-Oczywiście wasz wysokość , wybacz mi moją bezczelność  .- W pokoju zapanowała cisza , cała trójka wykonała standardowe poranne czynności , do których należała poranna kąpiel , ubiór i delikatny odpowiedni makijaż . Kiedy w końcu skończyły , wyszłam na  korytarz . 
Ten długi tunel zdawał się nie mieć końca , na ścianach , jeden przy drugim zawieszone były portrety moich prządków , złote ramy zapewne nie były tanie , delikatny zielony kolor który widniał na ścinach  wydawał się świecić za każdym razem gdy zza okna wpadało słońce . 
-Spóźniłaś się - Usłyszałam szorstki głos nauczyciela . Ogarnęła mnie irytacja .
-Och, doprawdy ? Jestem doprawdy nie mądrą Księżniczką - Podkreśliłam znacząco ostatnie słowo na co on pokornie spuścił głowę , kąciki moich ust się podniosły.
-Możemy zaczynać ? Przecież nie chcemy tracić naszego cennego czasu - Mruknęłam
-Oczywiście księżniczko - odpowiedział i ruchem ręki wskazał mi na stos książek które leżały na pobliskim stoliku . Westchnęłam , zapowiada się kolejna " ciekawa " lekcja , jednak pomimo swoich myśli , posłusznie podeszłam , usiałam i zaczęłam czytać , jedną z wielu grubych nudnych ksiąg .
Czas dłużył mi się nie miłosiernie , każda kartka zdawała się nudniejsza od poprzedniej , niestety mój nauczyciel bacznie mi się przyglądał więc nie miałam ani chwili czasu by odetchnąć od tej jakże monotonnej pracy.
Kiedy w końcu nadeszła upragniona szesnasta , szybko poderwałam się z krzesła i biegiem udałam się w stronę pokoju , gdzie czekały już na mnie moje pokojówki  .
Przygotowania minęły nam w przyjemnej atmosferze  , kiedy skończyły , po raz drugi dzisiejszego dnia stanęłam przed swoim lustrem .
-Jesteś taka piękna - Wyszeptała Emma , a jej oczy uroniły jedną pojedynczą łzę dumy .
-Z pewnością zrobisz furorę na dzisiejszym balu - dodała , Adel delikatnie trzepnęła ją w głowie .
-Nie płacz nam tutaj - powiedziała , choć można było dostrzec jak jej głos też lekko się załamuję .
-Doprawdy jak dzieci - wtrąciła Rose - Ale to prawda , dorosłaś Lea . Jesteś naprawdę piękna .
Roześmiałam się i zaraz cały pokój wypełniony był śmiechem , zarówno moim jak i moim pokojówek.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi i chwilę po tym do pokoju weszło dwóch strażników , jeden z nich stanął po lewej a drugi po prawej stronie drzwi  a zaraz za nimi do pomieszczenia weszła moja matka .
Muszę przyznać , że pomimo swojego wieku trzymała się nad wyraz dobrze .  Krótkie włosy , krwiste usta i dość szczupła budowa oraz aura dorosłości jaka ją otaczała , pozbawiła by tchu wielu mężczyzn .
Wydawał się spokojną , miła królową .
Ale ja znałam prawdę .
Była zimnokrwistą , nieliczącą się z nikim suką .
-Frayo kochanie , wyglądasz cudownie - Napomknęła ,w jej głosie usłyszałam wymuszoną uprzejmość.
Uśmiechnęłam się . 
-Matko , nie mogę równać się z tobą
-Taak - Mruknęła niedbale  , jakby była to dość oczywista rzecz, wściekłabym się  gdyby nie to ,że w jej oczach dostrzegłam zazdrość .Była niczym kwiat który przekwitł . I choć próbowała nie mogła wygrać z czasem .  Nie mogła ze mną wygrać . Uśmiechnęłam się słodko .
-Idziemy ? - zapytałam . Królowa kiwnęła potakująco głową .Strażnicy zareagowali błyskawicznie , szybko otworzyli drzwi i przepuścili nas . Szliśmy w ciszy a kiedy dotarliśmy do celu  staliśmy przed ogromnymi drzwiami , zza których było słychać śmiech oraz radosne rozmowy  , muzyka która temu towarzyszyła idealnie współgrała z sytuacją .
Drzwi powoli zaczęły się roztwierać , a wesołe dźwięki  ucichły .
Zapanowała wszechstronna cisza , której tak bardzo nienawidziłam .
- Księżna Rozalia oraz jej córka księżniczka Freya - zapowiedział jeden z służących .
Cała sala z zachwytem wpatrywała się w moją osobę .
Poczułam jak na moich ustach mimowolnie pojawia się uśmiech zadowolenia .
Czułam, jak bym odniosła małe zwycięstwo nad matką , dlatego też dumnie podniosłam głowę i powoli zaczęłam schodzić po schodach , rozglądając się przy tym .
Większość z ludzi  miała maski , lekko odwróciłam głowę a na ustach matki również dostrzegłam uśmiech zadowolenia , jej twarz teraz również zakryta maską idealnie pasującą do jej dzisiejszej kreacji.
Królowa zdawała jaśnieć co zdecydowanie mnie zirytowało i dobry humor przepadł również szybko jak przyszedł . Smętnie odwróciłam głowę w stronę gości  , a pośród nich dostrzegłam oczy w kolorze czekolady które tak bardzo kochałam .
Moją twarz rozjaśnił promienny uśmiech . Szybko , nie zastanawiając się nad tym co robię podbiegłam do niego , rzucając mu się w ramiona .
-Ceaser ! - Wykrzyknęłam radośnie ,równocześnie wtulając się w jego nazbyt rozrośnięte niedźwiedzie barki  usłyszałam jego śmiech a następnie poczułam jak jego silne ramiona mnie oplatają , odetchnęłam głęboko wdychając jego zapach i rozkoszując się chwilą .
-Freya , tęskniłem - Wymruczał mi do ucha  by po chwili mnie odsunąć , usłyszałam chrząkniecie i dopiero teraz zdałam sobie sprawę ,że jesteśmy w sali pełnej ludzi .
Odsunęłam się zawstydzona - Wybacz - Mruknęłam , na co on przyjaźnie się uśmiechnął , wyglądał jakby chciał coś powiedzieć niestety przeszkodziła nam Rozalia , która radośnie go objęła udając troskliwą matkę.
Zaraz obok nas pojawił się  tłum , każda pojedyncza osoba , próbująca skraść uwagę przyszłego króla nie dawała mi najmniejszej szansy choćby na krótką rozmowę z bratem .
Westchnęłam i odsunęłam się w kąt czekając aż ta farsa się skończy .
Ceasre wygłosił mowę po której znów rozpoczęła się zabawa , w moim sercu rozpaliła się nadzieja na choćby jeden taniec z nim jednak szybko się ulotniła gdy zobaczyłam przy nim wianuszek dziewcząt .
Po raz drugi dzisiejszego wieczoru usnęłam się cień .
-Zaszczyci mnie pani tańcem ?- Usłyszałam czyjś głęboki głos .
Odwróciłam się a na moją twarz wkradł się uśmiech .
Pomimo maski od razu rozpoznałam osobę stojąco na przeciwko .
-Oczywiście - Ukłoniłam się teatralnie i podałam dłoń " nieznajomemu "
Akurat zaczęto grać walca , jego dłonie delikatnie mnie objęły i już po chwili oboje wirowaliśmy na parkiecie , przyćmiewając przy tym wszystkie inne pary.
Już po chwili zajmowaliśmy cały parkiet a reszta wpatrywała się w nas z nieskrywanym zachwytem .
W tłumie dostrzegłam oczy w kolorze czekolady które teraz jaśniały nieznanym mi dotąd blaskiem .
Nie miałam jednak czasu się nad tym zastanawiać , ponieważ mój partner zwinnie mną obrócił , tak ,że teraz moja twarz skierowana była centralnie na niego .
-Panno Romanov , muszę przyznać , że wygląda pani dzisiaj olśniewająco . - Odezwał się w moją stronę.
-Dziękuje , za ten jakże miły komplement - Obdarowałam go delikatnym uśmiechem który oczywiście odwzajemnił . Utwór dobiegał końca i dość oczywistym było ,że to nasz pierwszy i ostatni taniec dzisiejszego wieczoru . " Spotkajmy się później , tam gdzie zawsze " Wyszeptał głosem nabrzmiałym obietnicą , zdołałam tylko kiwnąć głową , ponieważ całe moje ciało ogarnął przyjemny dreszcz .
Tym razem to mnie otoczył wianuszek adoratorów , rozejrzałam się ale mój partner już znikł .
Westchnęłam smętnie i zaczęłam rozmowę z nowo przybyłymi .
Przez cały bal , nie miałam najmniejszej szansy choćby podejść do mojego brata ponieważ ogrodzony był szczelnie kobietami,poza tym miałam trudności by cokolwiek dostrzec zza muru ramion które odgradzały mnie od innych  , Książęta ani na chwilę nie dali mi spokoju .
Co chwile wirowałam na parkiecie z jednym z nich, co piosenka z innym .
Moje nogi nie miłosiernie bolały , jednak nie mogłam nic poradzić .
Nie miałam prawa im odmówić , było by to znieważenie prze które mogłabym nieźle oberwać następnego dnia . Kiedy w końcu muzyka się zatrzymała , szybkim krokiem odeszłam od mojego partnera i starałam się zniknąć w tłumie . Ukryłam się w kącie sali i starałam się nie wychylać .
Dostrzegłam ,że  rozglądają się po sali i zbliżają się w moi kierunku .
Z jaką ulgą odetchnęłam jednak , gdy zawrócili się i poszli w przeciwnym kierunku .
Bal trwał niemiłosiernie długo , odbyłam co najmniej sto rozmów o tym samym .
Ludzie cały czas chwalili mojego brata i mówili o tym jakie to szczęście,że wrócił .
Chwalili również moją urodę , ale dość oczywistym było ,że robili to tylko po to aby mi się przypodobać .
Zachowałam jednak swój pokazowy wyraz twarzy i przez cały wieczór udawałam że t co mówią mnie interesuje  . Pod koniec wieczoru udało mi się wymknąć mówiąc że źle się czuje .
Gdy weszłam do pokoju odetchnęłam z ulgą .
Cisza jaka mnie w nim zastała była zbawienna , wyłączyłam światło i delikatnie położyłam się na swym wielkim łożu .Poczułam delikatny powiew wiatru który delikatnie owiał moją twarz , było by to dość przyjemne uczucie gdyby nie to ,że okno powinno być zamknięte , więc jakim cudem poczułam powiew wiatru ?! Usłyszałam szelest i zaraz łóżko ugięło  się pod czyimś ciężarem .
-Pójdziesz ze mną księżniczko - Usłyszałam czyjś zaskakująco seksowny głos tuż nad moim uchem .
Nie zdążyłam wrzasnąć , ponieważ nieznajomy zakrył mi usta dłonią .
A później zapadła ciemność .

~~~~~~~~~~~~
I jak ? ;) Opinie piszcie w komentarzach ! :3

środa, 13 maja 2015

The Sweet Face Of The Devil

No heej :)
Mam dla was kilka niusów .
Rozdział 12 już zaczęłam pisać , 
A na nowe opowiadanie jedno rozdziałowe ,
(Te do które pisałam wam zapowiedź ) już mam pomysł :)
I mam jeszcze jedną wielką dobrą (chyba? ) wiadomość  .
Mam pomysł na drugie opowiadanie ! :)
Postanowiłam , że będę je tutaj pisała *^*
Tu macie prolog :)
Miłego ! :)


Całe moje ciało drżało ze złości .
To był to .
Chwila która zdecyduję o przyszłości .Zarówno mojej jak i świata .
Teraz miałam szansę.
Mogłam ją zabić .
Spojrzałam jej prosto w oczy .
-To twój koniec  -Powiedziałam podnosząc miecz .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak ? podoba się wam ? :) Niedługo powinni pojawić się nowi bohaterowie do tego opowiadania ! ^^
Plus dam wam jeszcze dodatek , co wy na to ? ;)
 Opinie piszcie w komach *^*

"-Nie masz prawa ! Jestem ..
-Skarbie, Mam . Teraz nie jesteś nikim więcej jak normalną dziewczyną zdaną na moją łaskę .."

"-Przykro mi , ale pomyliłeś się .Porwałeś nie tą osobę co trzeba - Spojrzał na mnie
- Ja jestem zaledwie jej służką ,prawdziwa księżniczka , była na swoich nocnych lekcjach.-Powiedziałam poważnie .-Niezła próba -powiedział , kiwając przy tym głową .
-Ale na twoje nie szczęście wiem jak wygląda osoba która mam porwać ... "

"Rozejrzałam się po polanie i kiedy zauważyłam zwierze które leży przy świątyni,
Niemal zdławiłam się powietrzem .
Przede mną leżała piękna bestia . Śliczny biały smok .
-Przybyłaś - wymruczał ludzkim głosem . Podniósł się na swoich wielkich łapach i podszedł do mnie .
-Witaj , królowo -Powiedział równocześnie się kłaniając.
-Błagam , zaakceptuj mnie jako swojego wiernego sługę  - dodał ... "

"-Cudowne !- Krzyknęłam.
-Ale co .. -Objął mnie w pasie - Ja czy  Moja walka ? - zapytał " 

"Moja mała ,zbereźna dziewczynko .. "

"Jak śmiesz na mnie patrzeć ?! "

" Objął mnie mocno w pasie , zbliżając swoją twarz do mojej .
-Przyznaj -mruknął uwodzicielsko tuż nad moim uchem .
-Twoje serce przyspieszyło , prawda ? - dodał kąśliwie "

" -Wcale mi nie imponujesz .
-Jeszce nie podjąłem takiej próby "


niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 9


" TAJEMNICE "

Czy on sobie ze mnie żartuję ?
-Diabeł , serio ? Anioły demony i co jeszcze ? "Skarbie " - podkreśliłam znacząco ten wyraz 
 Naprawdę nw jakie grzybki zjadłeś ale takie rzeczy nie istnieją -mruknęłam, spojrzał na mnie groźnie.
-Przekonajmy się w takim razie - powiedział i spojrzał na moich bliskich .-Może się ich zapytasz ? 
- Tato ?Możesz wytłumaczyć temu panu który najwyraźniej jest dziwny bardzo dziwny tak zdecydowanie jest dziwny , że oszalał ? - Liczyłam na to , że tata się zaśmieje i wyjaśni mi tą dziwną sytuację jednak on nie zrobił żadnej z tych rzeczy , Ash się zaśmiał .
-Micheal ? -Nic .-Aiden ? -W ogrodzie  panowała grobowa cisza , nikt nawet nie spróbował mi tego wytłumaczyć , wszyscy mieli spuszczone głowy  Czy to możliwe , że jakimś niewytłumaczalnym sposobem  Ash miał rację ? mówił prawdę ?
-Teraz mi wierzysz ?
-Czy ty oczekujesz , że uwierzę ci w to , że mój ojciec który wychowywał mnie od 12 lat jest łowcą ? Że moi przyjaciele są aniołami i demonami ? albo że bratem Aidena jest mój pies ? Nie wiem czy słyszysz jak absurdalnie to brzmi - Powiedziałam wykrzesując przy tym resztę zdrowego rozsądku , ponieważ z każdą chwilą dominowała mnie myśl że pan psychol* ma rację , że mówi prawdę i że moi bliscy , każdy z nich, jest jakąś dziwną nadprzyrodzoną istotą ?
-Sądzę ,że nie jest to już takie absurdalne , nieprawdaż ?  zauważył moje wahanie -  Najwyraźniej żadne  z nich nie ma nic do powiedzenia , więc może czas na mały pokaz? - Nie umiałam wydobyć z siebie słów , czułam się oszukana i zła . Poczułam lekki ból przeszywający moje ciało .
-Hmm.. Bracie ty byłbyś idealnym przykładem istoty nadprzyrodzonej ..
-Nie możesz tego zrobić - Mruknął Jem , a raczej przepraszam Sylvain .
-Gdzie" nie mogę" jest słowem kluczowym , śmiem twierdzić , że udało by mi się jednak było by to zbyt czasochłonne zajęcie , poza tym po co mam marnować czas na ciebie skoro mogę zmusić do przemiany kogoś innego ?
-Aiden , psie , byłbyś tak łaskaw i zamienił się w  swoją prawdziwą formę ? - Zapytał lekceważąco Ash , na co chłopak wydał z siebie warkot 
-Nie jestem psem , tylko wilkiem i doskonale wiesz  że nie mogę się przemieniać - warknął .
-Oj , no tak zapomniałem jak bezwartościowym psem jesteś , sądzę jednak że udałoby mi się zmusić cię do przemiany - zastanowił się - co prawda trochę połamanych kości i litry krwi jako skutek uboczny ale to tylko szczegóły nieprawdaż ?
-Pojebało cię ?- krzyknęłam -Litry krwi jako skutek uboczny ? Z psychiatryka się urwałeś ?
Westchnął .
-Skarbie wiem , że domagasz się uwagi ale czy nie możesz zamknąć swej irytującej już paszczy chociaż na chwilę ?Chce zademonstrować ci możliwości twoich bliskich , więc siedź spokojnie i oglądaj albo .. - umilkł 
-Po prostu się nie odzywaj dobrze ? - Przestraszyłam się , ponieważ przed chwilą wyraz jego twarzy się zmienił , jego skóra zaczęła się zmieniać , usłyszałam krzyk bólu ,podniosłam głowę .
Aiden leżał na ziemi i krzywił się z bólu , jego ręce wykrzywiały się w nie ludzki sposób ,wyglądało to strasznie , usłyszałam dźwięk łamanych kości i śmiech Asha 
-Przestań !-wrzasnęłam , na co nawet nie zareagował .
-Nie chcesz zobaczyć swoich bliskich w ich prawdziwej formie ?
-Proszę ..-  po moim policzku spłynęła pojedyncza łza  - Nie krzywdź go - poprosiłam .
-Jesteś doprawdy urocza , jednak oni mieli już swoja szanse teraz czas na to by pokazać im na co mnie stać gdy zabierze mi się coś co jest moje , to jest ich kara - Powiedział głosem , który nie wnosił sprzeciwu .
Teraz stał tam wyprostowany i pewny siebie , wyglądał jak młody gniewny bóg albo lepszym określeniem w tej sytuacyj byłby młody gniewny diabeł ?
I teraz nie tylko Aiden wył z bólu , cała moja rodzina to robiła , wszyscy leżeli na ziemi , widziałam że cierpią.  - Przestań ! - Krzyknęłam , ale on nie zareagował . Złość ogarnęła moje ciało .
Kolejna fala bólu , nie kontrolowałam się , czułam jak emocje przejmują nade mną kontrolę .
I nagle ziemia zaczęła się trząść , Ash wyglądał na zdziwionego .
Spojrzał na mnie  - Zostaw ich ! - Warknęłam , kolejne trzęsienie się ziemi , usłyszałam grzmot pioruna . 
Zrobił krok do tyłu .
-Nieźle , taka siła i to jeszcze przed przebudzeniem - pokiwał głową z uznaniem , i znowu zauważyłam jak zaczął się zmieniać jego skóra zmieniła kolor ciało zostało pokryte  tatuażami a z pleców wyrosły potężne wielkie  czarne piękne skrzydła .
-Pokaż na co cię stać , skarbie - mruknął

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pojedynek między Tay a Ashem ? co o tym myślicie ? :)
Poza tym co miał na myśli Ash mówiąc o przebudzeniu + wspomniał coś o tym że jej rodzina
mu coś zabrała ? Powstaje pytanie co ? :)
Pan psychol * chodziło o Ash'a :3
A tak poza tym macie już jakiś ulubiony paring ? :3
Pozdro :3

Dodatek ^^
Nie pamiętam jak to się stało.
Nie mam pojęcia jak wyszłam z domu a tym bardziej nie wiem jak znalazłam się na łące.
Pamiętam tylko , 
Jak położyłam głowę na miękkiej trawie ,
Zamknęłam oczy ,
I już więcej ich nie otworzyłam .

sobota, 2 maja 2015

Aiden

No więc , obiecany One-Shot dla Szitsu :3
Mam nadzieje że się wam spodoba ! :)
Zapraszam do czytania ^^



Od kiedy byliśmy mali , nasz klan nas nie akceptował .
Uważał za gorszych , za istoty które nie mają prawa bytu .
Jesteśmy niebiańskim klanem , ironia nie sądzicie ?
Tam gdzie powinien panować pokój i miłość , panuje samotność i osąd .
Silni żądzą słabszymi .A my bez pana dzięki któremu nasza siła rośnie ,jesteśmy niczym .
Nasi rodzice opuścili nas od razu po narodzinach .
Nie mieliśmy nikogo kto mógł by się nami zaopiekować .
Od początku musieliśmy radzić sobie sami  .
A wszystko dlatego , że nie mogliśmy się przemieniać .
Ja urodziłem się jako człowiek a  mój brat jako wilk .
Razem jesteśmy silni ,
Razem stanowimy jedność .
Jednak nasz klan nie mógł tego zrozumieć , nie rozumiał nas .
Przez ich ograniczone myślenie nasza egzystencja wypełniona była bólem smutkiem i samotnością .
Nie mieliśmy pana , czyli powodu by żyć .
~~~~~~ Retrospekcja ~~~~~~~~
Wszystko wydarzyło się gdy byliśmy mali,
Starszyzna odseparowała nas od innych , dlatego też byliśmy nie ufni , gdy ktoś się zbliżał   .
Wtedy nie wiedzieliśmy że ludzie mogą być mili , dotychczas wszyscy z nas kpili i wyśmiewali .
Pewnego dnia gdy weszliśmy do wioski w poszukiwaniu jedzenia , do mojego brata podeszło dziecko ,
w prawej dłoni miało patyk na którym widniały kolce , uderzyło go nim z całej siły  ,
Mój brat zawył z bólu , jednak nic nie zrobił , stał spokojnie .
Jednak jeden ze starszych . prawdopodobnie ojciec dziecka, podbiegł do nas z batem i uderzył mojego brata z całej siły , przeklinając go  .
Swoje dziecko natomiast wziął i troskliwie objął .
Kiedy rozejrzałem się w poszukiwaniu pomocy , nikt nawet na mnie nie spojrzał .
Pomimo tego że każdy widział co zrobiło dziecko nikt się nie odezwał , nikt nam nie pomógł .
Rana była poważna ,Krew nie chciała przestać lecieć , byłem tylko dzieckiem ,
więc nie wiedziałem jak pomóc bratu .
 Minęło sporo czasu zanim w końcu wyzdrowiał .
Od tamtego momentu nie odważyliśmy się wejść do wioski ,
zresztą oni też , nie szukali naszego towarzystwa .
Dni , miesiące , lata mijały a nasza sytuacja pozostała niezmienna .
Samotni pośród lasu , zdani na własną łaskę .
Na początku było ciężko , byliśmy mali więc nie wiedzieliśmy jak zapewnić sobie pożywienie , głodowaliśmy. Żyliśmy dzięki owocom które udało się nam znaleźć w lesie.
Dopiero od ósmego roku życia , zacząłem polować , sam nauczyłem się walczyć i wykonywać wszystkie niezbędne czynności dzięki którym mieliśmy przeżyć .
Czasami naprawdę było ciężko , jednak mieliśmy siebie , to nam w pełni wsytsarczało .
Dopiero wczoraj w naszym życiu pojawił się promyk nadziei ,
Ogłoszono , że znaleźliśmy naszego właściciela .
Co prawda starszyzna była oburzona , ale nie mogła nic poradzić , ponieważ to był jego rozkaz .
Kiedy weszliśmy do domu , byliśmy zdenerwowani .
Jednak , nagle usłyszałem  pisk dziewczyny .
Zareagowałem automatycznie, podbiegłem do niej i ją i złapałem .
Była naprawdę piękna , i to właśnie ona , ta piękna  istota skierowała swój uśmiech wprost na mnie .
Był t pierwszy uśmiech jakim ktokolwiek mnie obdarzył , moje serce przyspieszyło i po raz pierwszy poczułem coś dziwnego , w moim sercu pojawiło się uczucie którego nie potrafiłem określić  .
Do pokoju wszedł jej brat , zaczęli o mnie rozmawiać .
- -Nazywam się Aiden - wtrąciłem - I od dzisiaj jestem twoją własnością - Powiedziałem poważnie
Mina dziewczyny na początku była zaskoczona , bałem się że ją uraziłem,moje rozważania przerwał jej głos .
-Nie ceń się tak nisko ! - krzyknęła - Pomimo że mój ojciec cię wynajął to nie znaczy że teraz jesteś moją własnością , nie jesteś rzeczą , co najwyżej możesz być moim przyjacielem - mrugnęła do mnie , a ja znowu poczułem to dziwne uczucie ..
-Ja nie jestem jedynym prezentem , Pan Blak'e ofiarował ci również to to- pokazałem jej list , pudełko z suknią -  I .. to - Wprowadziłem mojego brata , znów usłyszałem pisk , dziewczyna rzuciła się na niego i zaczęła tulić .
-Jesteś taki słodki - Usłyszałem pomruk zadowolenia wydobywający się z gardła mojego brata . Zesztywniałem, bałem się że dziewczyna go uderzy , ona jednak niespodziewanie roześmiała się  .
-Jesteś  uroczy - powiedziała
Trwało to dobrą chwile , czułem radość mojego brata .To pierwszy raz dla nas obu .
Nigdy Jeszce nikt nie potraktował nas tak ciepło jak ta dziewczyna .
-Jak się nazywa ?- zapytała wreszcie
-Nie nadano mu jeszcze imienia - U nas uważano to za zaszczyt , który nas oczywiście nie dotyczył .
Ja imię Aiden otrzymałem przed wejściem do domu , by dziewczyna mogła mówić mi po imieniu .
Posmutniała ale nagle na jej twarz wkradł się uśmiech .
-Mogę cię jakoś nazwać ? - zwróciła się wprost do niego , mój brat wtulił się w nią i wydał pomruk , który dziewczyna uznała za tak , znów pisk radości , byłem szczęśliwy ale przez chwile , małą chwile poczułem zazdrość. Po chwili dziewczyna się od nas odsunęła .
-Wiem że może wydać się dziwne , ale w pewien sposób jesteście podobni .
Troszczycie się o siebie ,podobno jesteście ze sobą od zawsze  , to naprawdę słodkie ale , mam nadzieje że nie zabrzmi to samolubnie i że kiedyś wpuścicie mnie do swojego odrębnego świata , że stworzymy rodzinę - westchnęła - Ale na razie mam nadzieje że zapracuje na wasze zaufanie i przyjaźń - uśmiechnęła się .
Coś gorącego zaczęło palić mój brzuch , skrzywiłem się lekko z bólu.
Wiedziałem co to , spojrzałem na brata on też to czuł .
Moc przepełniała nas obydwóch .
Już nie jesteśmy sami.
Mamy ją.
Swojego pana .
Osobę którą kochamy .
Właśnie tak zaczęło się nasze życie , przepełnione miłością i radością .
Mieliśmy rodzinę której od zawsze pragnęliśmy , a wszystko dzięki niej .
Taylor Blake zmieniła nasze życie , i już na wieczność pozostaniemy jej za to dozgonnie wdzięczni .
I tak mijały dni , coraz bardziej się do siebie zbliżaliśmy ,
Oczywiście pojawiały się problemy jednak zawsze wspólnie je pokonywaliśmy  .
Pewnego dnia , Tay zwróciła się bezpośrednio do mnie .
-Co powiesz na spacer ?- zapytała
-Z wielką przyjemnością , pani -demonstracyjnie  się ukłoniłem , co rozbawiło dziewczynę .
-Proszę za mną , o moja własności .-Kiwnęła na mnie a kiedy się zbliżyłem wtuliła się we nie , od pewnego czasu dość często to robiła , oczywiście nie miałem nic przeciwko .
Bliskość dziewczyny , wpływała na mnie kojąco .
Lubiłem czuć ją w moich ramionach .
Kiedy doszliśmy do parku ,usiedliśmy na jednej z ławek .
-Sylvain , powiedział mi dzisiaj bardzo interesująco rzecz -Mruknęła , spojrzałem na nią zaciekawiony.
-Opowiedział mi trochę o klanie do którego należycie -Ciągnęła , spiąłem się, nie lubiłem o tym rozmawiać,
gdyż przywoływało to wspomnienia o których chciałem zapomnieć , Tay najwyraźniej to zauważył bo przytuliła mnie mocniej .-Chodzi mi o to , że w waszej kulturze ? - zawahała się 
-Służycie jednemu panu przez całe życie , to prawda ? - Kiwnąłem potwierdzająco głową .
-I to wasz pan nadaje wam imiona -Nie widziałem do czego zmierza
-Ale ja nadałam je tylko Rafiemu .. , Sylvain wspomniał , że to jest dla was ważne .. - Westchnęła .
- Chodzi mi o to .. no wiesz , jeżeli chcesz to ja tobie też mogę nadać imię - powiedziała to i słodko się zarumieniła . Moje serce na chwile się zatrzymało .
Mieć imię które ona mi nada ..
Dziewczyna źle zrozumiała moje milczenie ponieważ zaraz zaczęła mówić że nie ma sprawy jeżeli nie chce.
Nie chce ?
To było by dla mnie nie wyobrażalne szczęście gdyby nadała mi imię   .
Mocno ją przytuliłem .
-Nawet nie wyobrażasz sobie ile to dla mnie znaczy - szepnąłem  , Tay odwzajemniła uścisk .
Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy .
Nagle dziewczyna wstała i lekko się uśmiechnęła .
-Wracajmy do domu ... Sean.
_____________________________________________
No i jak ?Mam nadzieje że was za bardzo nie zawiodłam ? ;3 .


piątek, 1 maja 2015

Rozdział 8

Nadszedł !
Rozdział który wyjaśni wiele tajemnic :3
Bohaterów dodam za raz po nim ,
Tak samo jak one-shot'a ^^
Mam nadzieje że się spodoba ! :)
Pozdro ^^


" Bal "

-Zamieszka ? -zapytałam , nie rozumiejąc .
-Tak, zajmie sypialnie na przeciwko twojego pokoju 
-Ale.. -zaczęłam , spojrzał na mnie a jego wzrok nie wyrażał uczuć .
I już wiedziałam , że nie mam szans w starciu przeciwko niemu .
Od małego go szanowałam , był naprawdę wspaniałym ojcem , opiekuńczy troskliwy , zabawny .
Jednak w chwilach takich jak ta , wzbudzał we mnie coś na wzór strachu , wiedziałam ,że mnie nie skrzywdzi ale jakaś cząstka mnie się go obawiała
-Ale , co ? Czyżbyś miała coś przeciwko ?
-Nie - odparłam pokornie , a jego wzrok się zmienił .
Znów był troskliwy i opiekuńczy , usłyszeliśmy dzwonek telefonu .
-Przepraszam , praca wzywa - powiedział i rozejrzał się po pokoju .
-Liczę , że się nim zajmiesz pokażesz mu co i jak - mruknął ojciec .
-A co do was .. - Tutaj objął wzrokiem nowo przybyłego , Mik'a i Aidena .
-Tylko spróbujcie dotknąć mojej córeczki gnojki , a was zamorduje !- moja twarz się zarumieniła
-Tak , jest ! - Krzyknęli wszyscy razem , ojciec pokiwał zadowolony głową mnie cmoknął w policzek i wyszedł . A ja zostałam  w pokoju pełnym mężczyzn .
Już miałam się odezwać , kiedy przerwało mi puknie do drzwi .
-Wchodzimy - Usłyszałam głos przyjaciół .
-Twój ojciec jest straszny - powiedział Nick gdy wszedł .
-Krzyczał coś o tym , że nas zamorduje jak cię dotkniemy ? - wtrącił Gab'e wchodząc do pokoju . 
-Nie przejmujcie się nim, on czasami mówi takie dziwne rzeczy , mruknęłam by ukryć zażenowanie .
-Czyli możemy cię dotykać ? -zapytał Nick poważnie 
Wszystkie twarzy obróciły się w moją stronę , roześmiałam się .
-Nie akurat ten fakt , pozostawia niezmienny
-Szkoda -mruknęli jednocześnie , wybuchłam śmiechem a oni zaraz do mnie dołączyli .
Nick objął mnie standardowo ramieniem , ale coś odepchnęło go w tył .
Tym "czymś " okazał się Aiden  .
Wszyscy wydawali się zaskoczeni , on również .
-Wybacz - mruknął do Nick'a , choć wcale nie brzmiał jakby tego żałował .
Gab'e się zaśmiał co wcale nie pomogło , sytuacja stała się napięta . 
Widziałam że Niki jest wściekły , dlatego też szybko zareagowałam .
-Przepraszam ale ci co tu nie mieszkają wychodzą - powiedziałam i zaczęłam wypychać dwójkę z domu , 
kiedy byliśmy na zewnątrz szybko się z nimi pożegnałam i obiecałam że im to jakoś wynagrodzę , niechętnie się zgodzili . Teraz zostało mi trzech .
Kiedy weszłam do środka , minęłam Mik'a .
-Wychodzisz ?
-Tak , wybacz ale dzisiaj raczej nie wrócę na noc .- mruknął i wyszedł .
Zacisnełam ręce w pieści ze złości jednak szybko się opanowałam wzięłam wdech  i z uśmiechem odwróciłam się do pozostałej dójki .
-Pójdę do siebie - zakomunikował Aiden .
No i wyszło tak , że zostałam sam na sam z nieznajomym.
Uśmiechnął się , myślał o tym samym .
-Więc ? Mogę liczyć na dzień spędzony tylko  z tobą ? - mruknął a moje serce zamarło .

~~~~~~~~ Następnego dnia ~~~~~~~~

Obudziłam się wypoczęta , koszmary w których pojawiał się tajemniczy mężczyzna  już mnie nie dręczyły . 
Odetchnęłam z ulga , ale cały czas miałam przeczucie ze coś się wydarzy ... 
tylko nie wiedziałam jeszcze kiedy .
Na fotelu nie opodal zobaczyłam pudło , które dostałam od ojca .
Podeszłam do niego i je otworzyłam .
Zaparło mi dech w piersiach , przed moimi oczyma widniała piękna balowa suknia bez ramion-granatowa.
Dekolt miał wycięcie w kształcie serca oraz ciasny gorset , a linię biustu i bok zdobiły maleńkie kryształki.
Spódnica rozszerzał się ku dołowi , w miejscach które tego wymagały był naszyte kryształki  .
Na spodzie dostrzegłam liścik

" Z pewnością będziesz wyglądała w niej pięknie "
                                           Tata
Uśmiechnęłam się kręcąc przy tym głową .
Zeszłam na dół , a tam już czekał Jem .
-Witaj - Na jego ustach pojawił się uśmiech , dostrzegłam że mimowolnie się rumienie .
Postanowiłam to jednak zignorować .
-Dzień dobry - odpowiedziałam grzecznie .
-Dziękuje za wczoraj panno  Blak'e  . To było doprawdy miłe popołudnie , z całą pewnością warte zapamiętania - Mruknął a ja poczułam jego oddech na szyi, moje serce przyspieszyło .
Przysunął się jeszcze bliżej i kiedy nasze ciała się stykały on zwinnie wziął szklankę z sokiem  która stała przede mną ponieważ przed chwilą nalałam i zaczął się odsuwać , oczywiście przy tym " przypadkowo " mnie dotykając . -Zabrałeś mój sok ! - krzyknęłam oskarżycielsko na co on się zaśmiał zrobił łyka i zapytał się czy chce , zaśmiałam się odpowiedziała że nie , odeszłam z uśmiechem na ustach .
Później przyszli Niki , Gabe i Katy i cały dzień do wieczora spędziliśmy razem  .
Kiedy poszli było już po 22 a Mik'a nadal nie było , byłam zła ale nie mogłam nic poradzić , to samo tyczyło się Jeremiego on również nie wrócił  , obydwoje raczyli jedynie wysłać SMS z treścią że dzisiaj nie wrócą i żebym się nie martwiła .
Wchodząc po schodach i przeklinając na wszystko co się da wpadłam na kogoś , spojrzałam w górę ,
i na moją twarz wkradł się uśmiech .
-Panno Blak'e - skinął mi głową Aiden  . Zastanowiłam się .
-Czemu nie mówisz mi po imieniu ? - zapytałam
-Ponieważ , nie jestem  nikim więcej jak służącym , nie mam prawa ..
-Masz - Mruknęłam - Nie jesteś mój ! - krzyknęłam , a jego mina posmutniała  .
-Nie to miałam na myśli , chodziło mi o to , że traktuje cię jak przyjaciela więc czuje się dziwnie kiedy mówisz  do mnie per " pani "  -wytłumaczyłam . Jednak on nic nie powiedział . Westchnęłam .
-Rozumiem , że jeszcze nie zdobyłam twojej przyjaźni ale..
-To nie tak ! Ja bardzo pa.. znaczy cię szanuje po prostu jesteś dla mnie ważna więc nie wiem jak powonieniem cie nazywać , a " pani " to najbardziej znany mi sposób wyrazu szacunku  jaki znam .
To takie słodkie !
Zarumieniłam . I zaraz mnie olśniło !
-Wiesz - zaczęłam - Jak byłam mała strasznie podobało mi się imię  Eleanor , uważałam że jest takie dostojne i dorosłe , dlatego moja rodzina  mnie tak nazywała , a skoro ty chwilowo jesteś jej częścią co powiesz na to , żeby mnie tak nazywać ? - Powiedziałam szybko .
-Lea ? - szepnął , moją twarz pokrył krwisty rumieniec .
-Przepraszam chciałaś żeby..
-Nie  spokojnie tak też mi się podoba ..-Spojrzałam na niego jego twarz była lekko zarumieniona , a usta wygięte były w szerokim uśmiechu .
-Będę zaszczycony -Powiedział i się ukłonił , roześmiałam się  .
Czułam jak powoli się do siebie zbliżmy , to przeczucie napawało mnie szczęściem .
I w jakiś sposób czułam że Aiden czuje to samo .
Poczułam jak coś ociera się o moją nogę , spojrzałam w dół .
Pogłaskałam zwierze które  się do mnie  łasiło .
-Wybrałam dla ciebie imię -Powiedziałam poważnie
Obydwoje równocześnie spojrzeli na mnie i znów zaszło mnie uczucie że są podobni jednak nie zagłębiałam  się nad tym  .
-Od dziś będziesz się nazywał Raphael- powiedziałam na co Rafi polizał mnie po twarzy .
Roześmiałam się , z nim także byłam coraz bliżej .
Zadowolona z siebie zaproponowałam im obejrzenie filmu ,
w sumie była to propozycja dla Aidena ale Rafi dołączył się kładąc pomiędzy nami .
Czułam się naprawdę szczęśliwa że mam tą dwójkę .

~~~~~~ Następnego dnia ~~~~~~~~

Nadeszła szkoła .
Niemiłosiernie nudne lekcje i irytujący nauczyciele .
Na szczęście miałam swoich przyjaciół inaczej naprawdę nie wiem jak miałabym wytrzymać !
Tydzień zleciał mi na nauce , nie wydarzyło się nic wartego uwagi .
Mike wracał późno albo w ogóle tego nie robił .
Przestał się nawet tłumaczyć  jedyne co mówi to to że wychodzi .
Brawo dla niego, jeszcze trochę i otrzyma nagrodę dla najbardziej niewyżytego seksualnie brata świata !
Co do sytuacji między mną a Gab'em , wszystko się uspokoiło .
Żadne z nas nie wspomniało nic o tej dziwnej sytuacji z przed kilku dni .
Ten fakt przyjęłam z ulgą , ponieważ naprawdę nie wiem co mi wtedy odwaliło.
Z Aidenem i Raphaelem jesteśmy coraz bliżej , spędzamy razem sporo czasu ostatnio .
A co do Jeremiego ,  widujemy się w domu , przeważnie wieczorami gdy wróci z pracy .
Ostatnio miałam dziwny sen , z nim w roli głównej .
Śniło mi się  , że był u mnie w pokoju na w pół nagi  (jego znakomicie wyrzeźbiony tors był nagi ) podszedł do mnie a ja oplotłam go ramionami a kiedy ręką dotknęłam jego pleców coś mnie tak jakby "wciągnęło " do jego głowy .
I widziałam siebie jak byłam mała i on też tam był .
Tylko że w moim śnie miał skrzydła i był jeszcze piękniejszy niż teraz .. (A myślałam że to już bardziej się nie da no ale cóż najwyraźniej się da  ).
-Żegnaj aniele- powiedział i już zdawał się odlatywać kiedy zawahał się przybliżył i mnie pocałował .
Był to czuły delikatny prawie nieodczuwalny całus .
-Spotkamy się jeszcze , obiecuje.

Właśnie coś takiego mi się śniło i wiem że to sen ale wydawało się to takie realistyczne jakby wydarzyło się naprawdę . Ach ten sny ! Westchnęłam , a jeżeli już o snach mowa , nieznajomy z mojego " koszmaru " już się nie pojawiał , oczywiście ten fakt mnie cieszył ale w pewien sposób też ciekawił  .
Ashton powiedział , że następnym razem wyjawi mi tajemnice dotyczącą moich prawdziwych rodziców , oraz ,że moi bliscy mają przede mną sekrety .
Wiem że to tylko sen ale najwyraźniej jestem stuknięta i moje sny mieszają mi się z rzeczywistością .
A wracając do mojego tygodnia , to  właśnie to się  działo .
Dziwne napady bólu przestały mnie nawiedzać , ale za to na mojej skórze pojawił się kolejny tatuaż ! 
Na szczęście (albo i nie bo to dowodziło że mam zwidy i chyba naprawdę jestem stuknięta )
nikt nie zdawał się ich widzieć !
Ojciec jakby je zobaczył to chyba by mnie zabił , zaśmiałam się .
A teraz jest sobota i nadszedł oczekiwany bal !
Cały tydzień  byłam podekscytowana z jego powodu a teraz stoję przed lustrem w pięknej sukience i nie mogę uwierzyć że to ja !
Długie pofalowane  włosy opadające mi na ramiona ,  śliczny makijaż zrobiony przez Katy .
Naprawdę robił swoje !
Kiedy zeszłam po schodach , wszyscy zamilkli a "przez wszystkich " mam na myśli mojego ojca , Micheala , Aidena , Gab'a , Nicka i Jeremego .  Wszyscy wpatrywali się we mnie z szeroko otwartymi oczami .
-Jesteś piękna - wyszeptali wszyscy razem .
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu zadowolenia . Byłam szczęśliwa .
-Tay ,pojedziesz z swoim partnerem , Miki ty musisz jeszcze pojechać po Adel , Aiden jedziesz ze mną  a wy..  -Tu spojrzał na moich przyjaciół -Róbcie co chcecie - Mruknął , zachichotałam gdy zobaczyłam kwaśne miny moich znajomych . Adel była najwyraźniej partnerką Mika i sądzę że również jego koleżanką u której spędzał niemal każdą noc . Moim partnerem okazał się Jem , byłam więcej niż szczęśliwa z tego powodu . Ostatnio przyłapałam się na częstym myśleniu o nim a teraz zajmował wszystkie moje myśli .
W tym smokingu , wzięłam głęboki wdech i lekko się zachwiałam na co poczułam czyjąś dłoń pomagającą utrzymać mi równowagę , Aiden no cóż on też robił wrażenie.
Rozejrzałam się , każdy z nich robił .
-Wszystko w porządku Lea ? - zapytał a wszystkich zatkało Widziałam że  wszyscy a szczególnie mój ojciec szykowali się do kłótni , dlatego też szybko odparłam że tak ,wzięłam  Jema pod rękę .
-Idziemy ? - Wszyscy zgodnie pokiwali głowami a ja współczułam Aidenowi , ponieważ teraz musiał spędzić czas z moim tatą w jednym samochodzie, a widziałam że ten jest nieźle podminowany przez to co wydarzyło się  przed chwilą , zaśmiałam się .
W samochodzie , podczas jazdy między mną a Jeremym panowało dziwne napięcie nie umiem tego wyjaśnić ale moje serce biło jak oszalałe a do tego strasznie się denerwowałam .
-Panno Blak'e - zaczął - Muszę przyznać , ze dzisiejszego wieczora wygląda pani oszałamiająco .
Na co dzień jest pani śliczna ale teraz -Pokręcił głową -Doprawdy jest pani przepiękną istotą , idealną , wręcz stworzoną do kochania - mruknął , zarumieniłam się .
-Dziękuje panie Davis , pan również wygląda niczego w sobie w tym garniturze .
Niczego sobie ? - zapytał-Tylko tyle ?
-Liczył pan na coś więcej ?
-Na wiele więcej Tay - powiedział cicho , uwodzicielsko seksownie , to o czym ja tam mówiłam ?
-Więc co mam powiedzieć ?  Że wyglądasz tak seksownie że prawię zemdlałam dziś na twój widok ?
że sam twój widok sprawia że moje serce bije szybciej ? Że przez całą drogę myślę tylko o tobie i zastanawiam się jak by to było gdybyś mnie pocałował albo jak wyglądasz bez smokingu ? -zapytałam
-Tak , to brzmi całkiem nieźle - Mruknął i uśmiechnął się lubieżnie ,
zjechał na pobocze i zatrzymał samochód .
-Pocałować ? Panno Blak'e muszę przyznać że myślimy o tym samym - Mruknął i przybliżył swoje usta do moich . Pocałunek na początku był delikatny prawie nieodczuwalny jednak stopniowo zaczął się pogłębiać .
Aż w końcu doszło do tego , ze całowaliśmy się dziko i namiętnie , kiedy się w końcu od siebie oderwaliśmy oboje się uśmiechaliśmy
-Muszę przyznać , że to bardzo było przyjemnie oraz mam nadzieje ,
że od dziś będzie się często powtarzać ?
-Panie Davis ., czy pan mi coś proponuję ?
-Zdecydowanie tak
-A więc zostawię pana w niepewności do końca wieczoru . -mruknęłam i się roześmiałam
-A teraz ruszajmy , zanim ojciec zorientuje się ze się spóźniamy - On również się uśmiechnął .
-Doprawdy czarująca z pani istota - mruknął i ruszył .
Kiedy dojechaliśmy wszyscy już na nas czekali ,   Tata rzucił w naszą stronę groźne spojrzenie .
-Jak to się stało  , że wyjechaliście pierwsi a dojechaliście ostatni ? - zapytał na co Jem wzruszył ramionami.
-Korki -mruknął
-W nocy ? na bocznej drodze ? - zapytał ojciec , uśmiechnęłam się .
-Musimy się pośpieszyć , jeżeli nie chcemy się spóźnić - powiedziałam , i po raz drugi dzisiejszego wieczora uratowałam sytuacje. A kiedy doszliśmy na miejsce zaparło mi dech w piersiach  .
Przede mną stał piękny ogromny bajkowy pałac , westchnęłam z zachwytu , weszliśmy do środka .
Ogromna sala zapełniona była ludźmi, widać było że zaproszona była arystokracja .
Ustaliśmy  z boku , podeszła do nas moja matka .
I jak zawsze zapierała wdech w piersiach, pomimo swojego wieku była piękną zadbaną kobietą .
Była zdecydowana miła oraz spokojna 
-Taylor - mruknęła zimno, ale była też niezłą suką ( szczególnie dla mnie )
-Sophio - odpowiedziałam z wymuszonym szacunkiem , odwróciła się do mojego ojca i zajęła się rozmową  , naprawdę nie wiem jak on z nią wytrzymuję .
Po moich plecach rozniósł się ogromny ból skrzywiłam się lekko na szczęście nikt nie zauważył , za nim weszliśmy do środka zauważyłam ogród i teraz stwierdziłam , ze muszę odetchnąć świeżym powietrzem.
Powiedziałam im że ie do ogrodu, na co każdy zareagował propozycją  pójścia ze mną przez kilka minut musiałam im tłumaczyć ze nie ma takiej potrzeby , kiedy w końcu udało mi się wyrwać , już otwierałam drzwi prowadzące do ogrodu , poczułam jak ktoś łapię mnie za rękę .
-Tay - Usłyszałam .
Odwróciłam się , a obraz Micheal'a ukazał mi się przed oczyma .
-O co chodzi ?
- Ja , chciałem cię przeprosić , Adel...to wszytko , to nie tak jak myślisz .
-A skąd wiesz co myślę ?
-Tay , daj spokój znam cię -Wymruczał pewnie, prychnęłam .
-Najwyraźniej nie -Powiedziałam , wyszłam na dwór i usiadłam na ławce nieopodal wyjścia ,byłam zirytowana sytuacja która wydarzyła się przed chwilą , czemu on jest taki pewny siebie ?
"Znam cię " ?! Jak może tak mówić po tym jak zostawił mnie na dwa lata ?
Na szczęście  ogród i panująca w nim <kojąca > atmosfera  sprawiła ,że udało mi sie uspokoić .
Rozejrzałam się i musiałam przyznać ,że również robił wrażenie , oświetlony blaskiem księżyca , wyglądał prawie tak samo jak ten ze snu .
-Witaj - usłyszałam czyjś głos , zamarłam ,ponieważ znałam ten głos .
Odwróciłam się ale nikogo nie zobaczyłam .
-Gdzie jesteś ? .. Ash ?- Poczułam lekki powiew wiatru .
-Jestem koło ciebie - Usłyszałam .
-Tay ! -głos ojca -Uważaj - spojrzałam na niego i pozostałą czwórkę ( Nicka , Gaba, Mika i Aidena)
-Za późno - Powiedział Ashton , obejmując mnie.-Spotykamy się ponownie - mruknął w mojej głowie
Głowie ? Spojrzałam na niego ,  I teraz widziałam go bez przeszkód piękna twarz pozbawione wyrazu oczy i idealne usta . Jezu , skąd biorą się tacy faceci ?
-Tak słyszysz mnie w swojej głowie,  i odpowiadając na twoje kolejne pytania  nie jestem człowiekiem.
Nie mów nikomu o snach , rozumiesz ? - kiwnęłam głową  - To dobrze.
-Więc co wy na to by opowiedzieć trochę  o was  ? Najwyraźniej macie wiele tajemnic przed moją Tay .
-"Twoją ? "-zakpiłam -Od kiedy ? - Spojrzał na mnie odwrócił się do nich plecami i się uśmiechnął .
" Zadziwiasz skarbie ,Jesteś niesamowita doprawdy . Taka zadziorna " Usłyszałam  w myślach . Wydawał się rozbawiony ale kiedy znów stanął wprost w moich bliskich , jego twarz nie wyrażała nic a oczy były zimnie jak lód .
-Irytujecie mnie -warknął i zaśmiał  się szorstko
-No więc kogo tajemnice wyjawimy najpierw ? -zapytał i rozejrzał się .
-Zacznijmy od tego że żadne z tych o to osób nie jest człowiekiem  Hmm ..dobrze zacznijmy ode mnie pytałaś się czym jestem - spojrzał mi prosto w oczy - Jestem diabłem , skarbie - mruknął - A ten po lewo to mój brat
Jeremy ?
-Zacznijmy od tego że nazywa się Sylvain a nie Jeremy , poza tym jest Bogiem - powiedział po prostu .
-Dalej , może Aiden ? No więc ma brata , i jest nim twój pies , który tak naprawdę jest wilkiem , twój ojciec ma już ponad 700 lat i jest łowcą to samo tyczy się twojej matki i brata , Nicolas jest demonem a Gab'e aniołem . Mam nadzieje że nikogo nie pominąłem  ?
-Chwila , chwila , że co ? - Krzyknęłam

 _____________________________________________
Pojawienie się matki Tay .. co o niej sądzicie ? Mogło wydawać by się , ze nie przepada za córką ,
ale czy to aby na pewno jedyne uczucie jakim ją darzy ?
Albo co sądzicie o ojcu dziewczyny ?
Dalej jak podobało się wam zakończenie rozdziału ? Mam nadzieje , ze was nie zawiodłam ! :)
 I jak ? Macie jakieś pytania ? Jeżeli tak piszcie w komach :3
Ps.Tay ma kolejny tatuaż !

Co o nim sądzicie ? :)